Babie lato. Stara medycyna

Kiedyś wypisywałam się tutaj, jakbym się zwierzała nieznajomym w pociągu: z serca, i pojechało w świat. Wiedziałam, że znajomi albo mają lepsze sprawy do roboty niż tu zaglądać, albo nie rozumieją, więc mogę coś popleść swobodnie. Teraz sytuacja być może się zmieniła? A może nie. Trudno, ryzko. To moje miejsce do pisania i innych dziwnych rzeczy.

***
I tak. Wróciło ciepło, i słońce takie, że nad Wisłą można na chwilę ściągnąć koszulkę. Wyciągnęło mnie z domu i krok po kroku znalazłam piękne miejsce.

Za starą piaskarnią, gdzie rzeka zaczyna dziczeć, ktoś - wędkarz, motorowodniak, mors? - zbudował drewniane schodki schodzące z łąki, jak pomost, do rzeki.
Za schodkami woda zrobiła się spokojna i narosło trochę rzęsy wodnej i wodorostów. Wyobrażam sobie, było tak: sadzonka rzęsy podróżowała z biegiem rzeki. Któregoś dnia fala zaniosła ją w miejsce za schodkami i zostawiła. Łodyżka i wodne korzonki zadrżały, rzęsa prawie się przeciągnęła. Gdyby umiała abstrahować i werbalizować powiedziałaby - Tak. Dom - I zaczęło się rozmnażanie; to rzęsa robi, gdy nie podróżuje.

Błogość. Widzę, że gdybym była ważką, mogłabym lądować na zielonym płaszczu rzęsy. Gdybym była pająkiem nartnikiem, w ogóle zasuwałabym po wodzie, luz. A gdybym była ślimakiem, mieszkałabym ze sporą rodziną zakomponowana niezwykle elegancko, na suchych badylach na brzegu.

Gdy siedziałam na schodkach w rzecznym mikroogródku i obserwowałam żyjątka (Żyjątka! Urocze słowo; wszyscy jesteśmy żyjątkami) wróciła do mnie piosenka. Moje stare lekarstwo, z czasów, kiedy rzeka w mojej rodzinnej miejscowości był jeszcze żywa i czysta, tak więc siadywanie na kamieniach przełomu nie łamało serca.

Siadałam nad rzeką na tą rzeką i śpiewałam ją KLIK TU, żeby sobie pomóc, puścić bolesny uścisk, pozwalając, żeby żale, roszczenia i strzępki rozwianych marzeń spływały z biegiem wody.

Niech się stanie. Zauważyłam, że zbieram piosenki jak lekarstwa. Lekarstwa, bo pozwalają wyrazić emocje, reakcje, uczucia dla mnie w inny sposób bardzo trudno wyrażalne, uwolnić je z ciała, zanim się przekształcą w symptomy.


2 komentarze:

  1. ciągle za smutno. Dobroterapia nie pojechała. Dwie nogi masz? Dwie ręce? No!

    OdpowiedzUsuń
  2. ciągle za smutno. Dobroterapia nie pojechała. Dwie nogi masz? Dwie ręce? No!

    OdpowiedzUsuń