Młoda, albo zagęszczenie uprzejmości

Ja (wracam do sklepu z zielonym wiechciem w jednej dłoni i z paragonem w drugiej): Przepraszam, ale pani mi skasowała korzeń pietruszki.
Sklepowa (ze świętym oburzeniem oraz autentycznym przekonaniem do swojej racji): A co to jest?!?
Kolejka (chórem): Nać.

Kobieta (płaci za zakupy przy kasie): Dziękuję. Bardzo mi było miło na panią patrzeć.


***
????? :D :D :D Takie sytuacje tylko pod muzeum Kantora.

Przed zderzeniem z agresywną asertywnością młodej kobiety było preludium: starsza pani mnie wpuszcza do kolejki - pod pretekstem że się spieszę, a ona sobie chce spokojnie powybierać wędliny i sery.

Aż sobie przekręciłam stopę z wrażenia wobec subtelności sytuacji :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz