Po co komu psychoterapia?

Od jakiegoś czasu zamierzam napisać o moich doświadczeniach z psychoterapią: dlaczego, po co, co z tego mam? Myślałam o obszernym wynurzeniu, ale będzie krótko, bo też i mój proces odkrywania - co to jest jest i czemu właściwie korzystam z psychoterapii idąc moją drogą - jeszcze się nie objaśnił do końca.

Krótko, w moim doświadczeniu:
1. Po przekroczeniu XX par butów w stanie posiadania kolejna para nie wnosi trwałej wartości. Sesja psychoterapeutyczna wnosi, więc bardziej się opłaca wydać na to pieniądze, niż sobie kupić jeszcze jedne buty.

Przy czym: XX jest liczbą indywidualną dla osoby, a buty symbolizują wszelkie dobra materialne.
Przy czym: trzeba sobie znaleźć terapeutę, która/który faktycznie jest nią/nim dla mnie.

2. Ścieżka duchowa nie zastępuje psychoterapii. Psychoterapia nie zastępuje ścieżki duchowej. Moim zdaniem warto mieć obydwie.

Dlaczego? Istotą i sercem psychoterapii jest powierzenie się innej osobie - człowiekowi - w swoim najtrudniejszym i najgłębiej ukrywanym zranieniu. Ważne, żeby to był człowiek, nie Bóg, czy jak nazwiemy kontakt ze sferą duchową, siłą wyższą. Znaleźć w sobie zaufanie do drugiego człowieka. Znaleźć w sobie zaufanie do Boga. Nie to samo, i podejrzewam, że jedno nie zastępuje drugiego, ani w te, ani we wte. I przede wszystkim: rozróżnić komu/ czemu ufać, a komu/ czemu nie, w jakich okolicznościach.

3. Ludzie na ogół uczą się funkcjonować tak, żeby nie dotykać tego najgorszego, najbardziej nieznanego - a zatem przerażającego - w sobie. Tak miałam i ja. Czasem są to rozwiązania całkiem konstruktywne, jednak to małe "ale" zostaje gdzieś, ćmi.

4. Psychoterapia nie jest po to, żeby w sposób bezpośredni rozwiązać codzienne trudności i bóle, ani nie po to, żeby przekształcać życie w obrazek radosny jak z żurnala. Praktycznie rzecz biorąc, chyba nie ma co liczyć, że to najgorsze, najgłębiej ukrywane zranienie się uleczy. Jednak, mogą zacząć z niego wynikać dobre rzeczy. Które się układają piękniej, niż mogłabym wymyślić z poziomu "małego ja" ...

I tu się otwiera nowy kawałek ścieżki przede mną, jeszcze nieznany, więc się nie będę wymądrzać :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz