Blog jak notes: głęboka demokracja oraz strategia "opiekuj się i zaprzyjaźniaj"


W przeciwieństwie do demokracji - gdzie podąża się za wolą większości - głęboka demokracja opiera się na przekonaniu, że wszystkie istniejące punkty widzenia, jakości, energie są niezbędne - jeżeli nie w tym momencie, to za jakiś czas.
Choć całość nie jest tu sumą części, rozumienie doświadczeń wszystkich części zbliża nas do rozumienia całości.

Idea wzięta z myśli Arnolda Mindella, a sformułowanie z "Baśnie i waśnie rodzinne" WARTO KLIK TU
I jeszcze:
Reakcja na stres "walcz albo uciekaj" jest wzorem, który zbadali mężczyźni na mężczyznach. Kobieca reakcja w tej sytuacji jest zupełnie inna! Jest to "opiekuj się i zaprzyjaźniaj".
Na podstawie badania psycholog klinicznej Shelley Taylor z roku 2000; za "Wysokimi obcasami extra" (w których już doprawdy nie mogę znieść jednostronnej propagandy feministycznej - ja, feministka - ale które jednak czasem opublikują coś do myślenia).

Co dziś do mnie przemawia: na gruzach Rzymu. I kto by pomyślał?

Lorem ipsum – tekst składający się z łacińskich i quasi-łacińskich wyrazów, wzorowany na fragmencie traktatu Cycerona „O granicach dobra i zła” (De finibus bonorum et malorum) napisanego w 45 r. p.n.e. Tekst jest stosowany do demonstracji krojów pisma, kompozycji tekstu w kolumnie, kolumn na stronie itp. Po raz pierwszy został użyty przez nieznanego drukarza w XVI w.

Oryginalna wersja tekstu Cycerona z pogrubionymi fragmentami używanymi do demonstracji tekstu:
[32] Sed ut perspiciatis, unde omnis iste natus error sit voluptatem accusantium doloremque laudantium, totam rem aperiam eaque ipsa, quae ab illo inventore veritatis et quasi architecto beatae vitae dicta sunt, explicabo. Nemo enim ipsam voluptatem, quia voluptas sit, aspernatur aut odit aut fugit, sed quia consequuntur magni dolores eos, qui ratione voluptatem sequi nesciunt, neque porro quisquam est, qui dolorem ipsum, quia dolor sit, amet, consectetur, adipisci velit, sed quia non numquam eius modi tempora incidunt, ut labore et dolore magnam aliquam quaerat voluptatem. Ut enim ad minima veniam, quis nostrum exercitationem ullam corporis suscipit laboriosam, nisi ut aliquid ex ea commodi consequatur? Quis autem vel eum iure reprehenderit, qui in ea voluptate velit esse, quam nihil molestiae consequatur, vel illum, qui dolorem eum fugiat, quo voluptas nulla pariatur?
[33] At vero eos et accusamus et iusto odio dignissimos ducimus, qui blanditiis praesentium voluptatum deleniti atque corrupti, quos dolores et quas molestias excepturi sint, obcaecati cupiditate non provident, similique sunt in culpa, qui officia deserunt mollitia animi, id est laborum et dolorum fuga. Et harum quidem rerum facilis est et expedita distinctio. Nam libero tempore, cum soluta nobis est eligendi optio, cumque nihil impedit, quo minus id, quod maxime placeat, facere possimus, omnis voluptas assumenda est, omnis dolor repellendus. Temporibus autem quibusdam et aut officiis debitis aut rerum necessitatibus saepe eveniet, ut et voluptates repudiandae sint et molestiae non recusandae. Itaque earum rerum hic tenetur a sapiente delectus, ut aut reiciendis voluptatibus maiores alias consequatur aut perferendis doloribus asperiores repellat



Zanim przejdę do tłumaczenia - kto by pomyślał? Lorem ipsum, dzięki komputerowym narzędziom powielania tekstu dostępne dla każdego. Tymczasem, niczym kapitel rzymskiej kolumny, od kulis przytrzymujący tło w teatrze nowoczesności, kryje ideę, zapomniany klucz do wyjaśnienia powszedniego naszego znoju europejskiego.

"Muszę jednak wyjaśnić w jaki sposób zrodziła się ta mylna idea potępiania przyjemności i wychwalania bólu; i zdam wam pełną relację o systemie, a także objaśnię właściwe nauki wielkiego odkrywcy prawdy i mistrza - budowniczego ludzkiego szczęścia. Nie ma zatem takiego człowieka, który kocha cierpienie samo w sobie, kto by do niego dążył lub chciał go doświadczyć, tylko dlatego, że jest to cierpienie, a dlatego, że czasami zdarzają się takie okoliczności, w których to cierpienie może doprowadzić go do jakiejś wielkiej przyjemności. Dając przykład banalny: któż z nas kiedyś nie podejmował się trudnego wysiłku fizycznego mając na względzie uzyskanie z tego korzyści? Kto ma jakiekolwiek prawo obwiniać człowieka, który wybiera przyjemność nie wiążącą się z przykrymi konsekwencjami, albo tego, kto unika takiego cierpienia, które nie prowadzi do przyjemności?
Jednocześnie potępiamy ze słusznym oburzeniem i czujemy niechęć do ludzi, którzy są tak owładnięci urokami nietrwałej przyjemności, tak zaślepieni jej pragnieniem, że nie dostrzegają, iż następstwem ich postępowania będą z pewnością cierpienie i trudności; podobnie obwiniać należy tych, którzy nie wywiązują się ze swego obowiązku ze słabości woli, co jest tym samym, jakby powiedzieć, że uchylają się od trudu i bólu. Te przypadki są bardzo proste i łatwe do objaśnienia. W wolnej godzinie, kiedy nasza zdolność wyboru nie jest skrępowana i kiedy nic nam nie przeszkadza, by robić to, co najbardziej lubimy, każda przyjemność jest najmilej widziana, a każdego bólu należy unikać. Jednak w pewnych okolicznościach, gdy woła nas głos obowiązku lub nasze zobowiązania, często się okaże, że przyjemności muszą zostać odrzucone, a niedogodności przyjęte. Mądry człowiek w tych sprawach zawsze kieruje się regułą wyboru: odrzuca przyjemność, by zapewnić sobie większą, albo wytrzymuje ból, by uniknąć gorszego bólu".



Misz masz niskie i wysokie. Parę lat w telefonie

Na koniec roku wszędzie porządki. Zanim odkryłam, że zdjęcia z mojego nowego - wówczas, onegdaj - telefonu, da się przenieść na inny nośnik za pomocą zwykłego kabla do USB. Niewielka pamięć zapełniła się szybko, zatem zanim to odkryłam, kiedy chciałam coś uwiecznić, musiałam wyrzucić coś już uwiecznionego. Z preselekcji, jeszcze selekcja.

Hmmm... Czasem zastanawiają mnie moje wybory... Jak na przykład teraz, zamiast kończyć tekst, nad którym siedzę do późna, bawię się blogiem i telefonem.

Co dziś do mnie przemawia i za mną chodzi: a w samym środku jest muzeum grozy


Było to przedwczoraj. Siedziałyśmy późną nocą z przyjaciółką, która przechodzi przez bardzo trudne rozstanie z mężem. Nadużywałyśmy grzańca galicyjskiego, była pyszna domowa pizza jako baza pod zwierzenia i wynurzenia. W którymś momencie ona powiedziała coś o tym, że się stara się trochę mniej martwić o dzieci, bo zrozumiała, że nawet, jeśli stanie im się krzywda, to jest tylko element ich całego życia. Od siebie dodam: życia, które jest pełne światła, pięknych przyjaciół, mglistych poranków i innych piękności, wystarczy tylko je widzieć.

Nie wiem, czy też tak macie? Że najważniejsze dla mnie prawdy są banalne, słyszałam je wiele razy, a kiedy przychodzi moment, że mogą dotrzeć - co poznaję po uczuciu radości w brzuchu - są jak objawienie.

I tak, dzisiaj obudziłam się z pieśnią na ustach:
Kazimierz Wierzyński, słowa: Jacek Kaczmarski, moje ulubione wykonanie: Strachy na Lachy KLIK TU

Lubię mieć odrobinę tła, oto ono. Pieśń powstała na cześć poety Kazimierza Wierzyńskiego.
Wierzyński debiutował w 1913 wierszem Hej, kiedyż, kiedyż. Właściwym debiutem, który zdobył mu rozgłos, był tomik Wiosna i wino, z radosną i entuzjastyczną tonacją lirycznych wyznań. Nastrój entuzjazmu i radości dominuje także w kolejnym zbiorze Wróble na dachu. Później entuzjazm zaczyna przygasać, a jego miejsce zajmuje refleksja nad złożonością natury życia i świata: tomiki Wielka Niedźwiedzica - z cyklem wierszy wojennych z lat 1914–1918 - Pamiętnik miłości, Rozmowa z puszczą. W kolejnych tomach, Pieśni fanatyczne i Gorzki urodzaj, Wierzyński przedstawia katastroficzną wizję współczesnej cywilizacji.

Na tym tle odrębnym zjawiskiem jest Laur olimpijski opublikowany w 1927, który jest poetycką projekcją przeżyć i emocji sportowych, a za który poeta otrzymał złoty medal w olimpijskim konkursie sztuki i literatury w Amsterdamie w 1928 roku. Temu właśnie aspektowi życia i twórczości Wierzyńskiego poświęcony jest wiersz Kaczmarskiego.

Co w tym jest dla mnie? Chyba tak podchodzę do życia w tym momencie jak przedstawiono w wierszu, mniej więcej, z kilkoma korektami i niewiadomymi... Ważna jest czwarta zwrotka: "A w samym środku jest muzeum grozy [...] I nikt nie pojmie szeptu ciemnych sal, w ostatnim skoku w nieskończoną dal". Kaczmarski pisząc o Wierzyńskim "muzeum grozy" dostrzega w polityce. W 1938 roku, w przeddzień Drugiej Wojny Światowej najzupełniej słusznie; "czarne polonezy, stroje i ustroje" były bardzo słyszalne i widoczne. Czy obecnie?

Z pewnością niepojęte "muzeum grozy", to także miejsce osobistego zranienia pojedynczego człowieka. W jaki sposób z tej rany powstają horrory gospodarcze, społeczne, polityczne? Nie byłabym sobą, gdybym nie miała na ten temat teorii, a przynajmniej kilka przyczynków ;), jednak zostawię je dla siebie.

Oddajmy głos poetom:

Kazimierz Wierzyński

Kielich pór roku zgłębiając wielekroć
Dotrzesz do Stanów Zjednoczonych Duszy
Kiedy sprzeczności się ze sobą zetkną
Jedno pragnienie nieodmiennie suszy:
Zgubić za sobą ból gorycz i żal
W ostatnim skoku w nieskończoną dal.

Unieść się ponad spiekotę epoki
Śmignąć ścianom dymów z jednego odbicia
Przeskoczyć wieczność w jednym mgnieniu oka
I pobić rekord świata w długości przeżycia
Opaść w zaświecie jak świetlisty szal
W ostatnim skoku w nieskończoną dal

Zaświat wygląda jak przedświat dziecięcy:
Jeśli wojna to tylko - z błękitem - zieleni
Popłoch - jedynie słonecznych zajęcy
Jeśli stronnictw rozgrywki - to stronnictw strumieni
Jeśli ofiara - to z wiatru i fal
W ostatnim skoku w nieskończoną dal

A w samym środku jest muzeum grozy
Czarnych polonezów strojów i ustrojów
Poustawianych w nierozumne pozy
Jak płomieni języki zastygłe w podboju
I nikt nie pojmie szeptu ciemnych sal
W ostatnim skoku w nieskończoną dal

Zaświat to przecież - Kresy naszych marzeń
- Rajów utraconych w dzieciństwie rubieże
Gdzie z kapeluszem w ręku mówią Twarze
- Miło Pana ujrzeć Panie Kazimierzu!
Gdzie uroczyście trwa najwieksza z gal
W ostatnim skoku w nieskończoną dal...

Co dziś do mnie przemawia: Kyrie Eleison

 W. A. Mozart - Mass In C Minor; K 427, Kyrie  KLIK TU

Za pośrednictwem Polskie Radio II KLIK TU.
 
Kyrie, transliteracja greckiego Κύριε (Kyrie), wołacz od Κύριος (Kyrios), co oznacza "pana, Pana, mistrza". W religijnym kontekście czasem tłumaczone jako "Bóg".
Fraza Kyrie Eleison, tłumaczona jako "Panie, zmiłuj się", jest jedną z najczęściej powtarzanych w liturgii prawosławnej, w litaniach.
Modlitwa jest również jedną z najważniejszych w wielu zachodnich denominacjach chrześcijańskich. Potrójna inwokacja Kyrie Eleison, Chryste Eleison, Kyrie Eleison jest częścią mszy w obrządku katolickim.

Słucham tej muzyki, w polskim radiu, które jest dosyć porządne i cieszę się, że mogę powiedzieć: to moja tradycja, moje korzenie. Chociaż PiS straszy wprowadzeniem podatku bankowego, co gdyby się stało, oznaczałoby, że płaciłabym wyższą ratę kredytu i miałabym mniej pieniędzy do zadysponowania zgodnie z moją wolą. I jeszcze podobno jeszcze mocniej chcą opodatkować osoby prowadzące własną działalność gospodarczą, czyli mnie. Kyrie Eleison :)



Wychowali ją

Wychowali ją, żeby taka nie była już. A ona znowu jest taka dokładnie. Po h** ta terapia.

Trawnik pełen przepychu

Dwie sarny i bażant. Może nawet zając
Złe czereśnie plują pestkami

Trawnik             pełen przepychu


Cytat z Albrychiewicza

Cytat z Albrychiewicza: "Czas dzięki temu płynie".

Pieniądze idą jak mrówki.

Za dużo słów. Lepsze jedno drobne

Prujemy do przodu, szyjemy na wspak.
Trzeba pewne rzeczy powiedzieć sobie na nowo.

Wzbraniam się przed tym kiczem

i
Pisku pisku pisk
Śni pod miotłą Mysz

ii
Mięciutki Misiu
gdzie twoja Stal?


In the eye of the beholder. Zjawiska optyczne

"Wielka księga chmur" donosi: "Tęcza jest zjawiskiem optycznym, nie istnieje w jakimkolwiek sensie materialnym. Oko każdego obserwatora tworzy sobie swoją własną indywidualną tęczę, która jest zawsze dokładnie naprzeciwko słońca, z obserwatorem stojącym na linii słońce-środek tęczy".

Wybaczcie ignorancję: nie wiedziałam! Myślałam, że jest tam fizycznie, istnieje jako światło rozwieszone na mikrokropelkach pary wodnej.
Hmm... Nie istnieje w sensie materialnym, ale można sfotografować na kliszy, złapać światło w materiał światłoczuły i wtedy istnieje, właśnie w tym materiale? A fotografia cyfrowa nie byłaby nośnikiem istnienia tęczy w sensie materialnym, bo obraz z pikseli to też zjawisko optyczne?

Zaniepokoiłam się. Zatem wiele z tego, co mnie zachwyca, to zjawiska optyczne, istnieją w oku obserwatora, bez nośnika materialnego? Zatem robienie fotografii jednak miałoby jakiś sens? Inny, niż mi się wydawało?


"Wielka księga chmur", bogato ilustrowana fotografiami zjawisk atmosferycznych. Richard Hamblyn, Wydawnictwo RM, Warszawa 2010

Tęcza nad Zabłociem uchwycona w pikselach w Roku Pańskim 2012, na prywatny użytek okrzykniętym rokiem wielokrotnej tęczy KLIK TU


Grudzień. Dziewczyny Kieślowskiego i Idziaka


Kiedy tego słucham, czuję się jak dziewczyna Kieślowskiego i Idziaka.
Jakoś ostatnio, niespodziewanie, ten świat mnie zabrał
i teraz wszędzie widzę kadry, kolory, światło, które rejestrował Idziak
-- jak wiemy, Mistrz Filtrów nakładanych na Obiektyw.
A moje życie ogląda się jak film, kiedy patrzę na nie przez pryzmat
dylematów Mistrza Kieślowskiego.
W pewnym sensie naturalne, bo nie dość, że Kraków, że przedzimie,
to mieszkam w dzielnicy wciąż jeszcze malowniczo podniszczonej, 
która w pewnym świetle, niektórym oczom, przypomina Paryż
-- choć w innym świetle, innym oczom, i w zdecydowanie innej porze roku,
objawiła się jako polskie Miami ;)
I mamy wolność, i kawiarnie, gdzie można by spędzać przedpołudnia.

Gdyby ktoś chciał sobie na to pozwolić.

Ich zdaniem najbardziej rozpoznawalne filmy 
z twórczości znakomitego naszego reżysera 
 Niektóre po rekonstrukcji cyfrowej.

Na marginesie: studio Filmowe TOR powstało w 1967 roku.
Do chwili obecnej wyprodukowało ponad 100 filmów fabularnych,
które udostępnia widzom na swoim kanale YT KLIK TU.
Można też obejrzeć wyekstraktowane same najlepsze sceny polskiego kina.

Jak nie kochać tego pokopanego kraju? :)