Co dziś do mnie przemawia w krótkich słowach

Jeśli nie wiesz, jak się zachować,
na wszelki wypadek
zachowaj się przyzwoicie.
 Władysław Bartoszewski

Co dziś do mnie przemawia o technologii

Technologia, jak trafnie ujął to Melvin Kranzberg "nie jest ani dobra, ani zła; nie jest też neutralna". Technologia jest powieleniem. Technologie są konkretnymi wdrożeniami poglądów filozoficznych. Amplifikują i uwieczniają w obiegu ludzkim te określone ideologie, z jakich się wywodzą.
Grupa Ind.ie Ethical Design 

Gwieździstość




Gwieździstość, wstydliwsza do pokazania, niż nagość.


Czy dlatego kocham brokat - jako symbol?
Czy dlatego pomysł "kichania brokatem" tak mnie cieszy i tak mi utkwił w pamięci
- jako paradoks w symbolu, łączący dwie sfery?





Foto pod gwiazdami: Magdalena Trebert
Kobieta, która potrafi zrobić tak, że to "coś" w człowieku uwidacznia się na fotografii.
www.trebert.pl

Co dziś do mnie przemawia

"Jak to się dzieje, że gdy dowiadujemy się, iż mężczyzna bije lub upokarza swoją partnerkę, w pierwszym odruchu pytamy: „dlaczego ona nie odejdzie?”, a nie: „dlaczego on to robi?”. Co można powiedzieć o kulturze, w której spontaniczne „nie rozumiem” dotyczy tego, że ktoś nie odchodzi od brutalnego partnera, a nie tego, że partner jest brutalny? Jak to możliwe, że to, iż ktoś upokarza i poniża najbliższą osobę, nie jest niezrozumiałe, natomiast trudność z odejściem od kogoś takiego – jest? Dlaczego w mediach nie spotykamy komentarzy: „wciąż nie mogę zrozumieć, jak on mógł podnieść na nią rękę”, za to bardzo często słyszymy: „dlaczego nie można tak po prostu trzasnąć drzwiami i odejść”? Innymi słowy, w ramach jakiej wizji świata fizyczna lub emocjonalna przemoc jest bardziej zrozumiała niż trudność w opuszczeniu bliskiej relacji, w której doświadczamy przemocy?
Oczywiście przemoc, szczególnie wobec najbliższych, często wywołuje oburzenie. Ale kiedy jest mowa o pozostawaniu w relacjach opartych na przemocy, pierwsze pytanie kieruje się w stronę ofiary. To pytanie rzadko bywa neutralne. Kryje się w nim element przekonania, że „coś z nią jest nie tak”.

Evan Stark, jeden z czołowych przedstawicieli ruchu przeciwprzemocowego w Stanach Zjednoczonych, pisze, że jest to pytanie niewłaściwe. Zamiast pytać: „dlaczego kobiety nie odchodzą”, powinniśmy pytać: „dlaczego mężczyźni to robią”. Stark analizuje założenia ukryte w tak postawionym pytaniu. Jego książka nosi tytuł Coercive Control (2007), co można przetłumaczyć jako „kontrola z użyciem środków przymusu” czy też „kontrola poprzez zniewolenie”. Związki przemocowe tworzą pułapkę, która działa jak niewidzialne więzienie. Nie oczekujemy, że więźniowie będą tak po prostu wychodzić ze swoich cel. Krat, za którymi tkwią ofiary przemocy, nie widzimy; co więcej, często one same nie są w stanie ich dostrzec. Ale nie ma tam przestrzeni wolności, pozwalającej na podejmowanie autonomicznych decyzji (Stark, 2007).

Judith Herman, autorka znakomitej książki na temat traumy, pisze:
Ludzie, którzy nigdy nie doświadczyli długotrwałego terroru
i którzy nie zdają sobie sprawy ze skuteczności metod kontroli przez przemoc, zakładają, że w podobnych okolicznościach wykazaliby więcej odwagi i stawili silniejszy opór. Stąd powszechna tendencja do tłumaczenia zachowania ofiary słabościami jej osobowości albo charakteru. (…) kobiety, którym nie udaje się uciec od brutalnego partnera, i te, które zostały zmuszone do prostytucji albo porzucenia własnych dzieci, są przedmiotem wyjątkowej krytyki (Herman, 1998, s. 126)"."

Bogna Szynkiewicz, z wprowadzenia do książki "Dlaczego tak trudno jest odejść"

Co dziś do mnie przemawia językiem

"Było dla mnie bardzo ważne, żeby napisać książkę, która przemawia do tak zwanych "ekspertów", napisać książkę, której nie dałoby się zlekceważyć jako fikcję, albo jako "tylko" poezję". Nie chodzi o to, że sam wierzę, że poezja jest w jakikolwiek sposób "tylko", ale wielu ludzi w naszej kulturze ma takie przekonanie - mają tendencję, by myśleć o poezji, jako o drugorzędnym użyciu języka. Nie zdajemy sobie sprawy, że język wywodzi się z poezji i poetyki, i że na koniec tam trafia".
Dawid Abram, fragment tego KLIK TU wywiadu.


Co dziś do mnie przemawia: studia nad zmianą


Podstawowym słowem w księdze jest yi, co między innymi oznacza "zmianę". Jednak yi w tytule wskazuje w pierwszej kolejności nie na regularną zmianę, która rządzi cyklem dnia i nocy, przejściem sezonów, czy wzrostem żywych organizmów. Yi w pierwszym rzędzie odnosi się do nieprzewidywalnej zmiany. W innej klasycznej pozycji, Shu Jing, Księdze Dokumentów, znajdujemy jej ekspresyjny opis:
Gdy w latach, miesiącach i dniach sezonu nie ma yi, sto zbóż dojrzewa, administracja jest oświecona, utalentowani spośród ludu są wyróżnieni, w domu panuje spokój i swoboda. Gdy w latach, miesiącach i dniach sezonu jest yi, sto zbóż nie dojrzewa, administracja jest ciemna i nieoświecona, utalentowani spośród ludu zajmują poślednie pozycje, w domu jest niepokój.
Mamy yi, gdy rzeczy zbaczają z toru, kiedy w życie wkracza chaos i gdy zwykła postawa już nie wystarcza w orientacji. Wszyscy wiemy, że takie okresy mogą być bardzo płodne - a także wyjątkowo bolesne, pełne niepokoju i  lęku. Współczesna teoria chaosu zwraca uwagę na te mroczne przejścia, podczas których formy przechodzą transmutację w kolejne formy. Samo życie wyrasta na granicy pomiędzy porządkiem a chaosem: wymaga obydwu i jest córką obydwu. Po stronie perfekcyjnego prządku jest tylko śmiertelna stabilność, inercja, symetria, równowaga termodynamiczna. Nic bardzo ciekawego nie może się tam wydarzyć, wszystko jest zbyt przewidywalne, bardziej przypomina to śmierć niż życie. Jednak strona całkowitego nieporządku również nie jest bardzo ciekawa: formy pojawiają się i znikają zbyt szybko, zupełnie brak w tym symetrii, wszystko jest zbyt nieprzewidywalne. To na krawędzi pomiędzy pomiędzy porządkiem i chaosem odbywa się subtelny taniec życia: tutaj pojawia się prawdziwa złożoność, formy naginają się, zapętlają, przechodzą transmutację i ewoluują.

Yi Jing jest starożytną chińską mapą tego tańca porządku i chaosu. Jest on oparty na dwóch zasadach, yin i yang, które są blisko powiązane z ideami struktury i akcji, formy i energii. Czyste yin jest strukturą w inercji, martwą nieruchomością, czyste yang jest chaotyczną kreacją i destrukcją: jest jak strzała, która w ruchu naprzód ciągle neguje pozycję, w której się uprzednio znajdowała. Jednak wzajemne oddziaływanie yin i yang rodzi "miliard bytów", nieskończoną różnorodność życia i świata. W Yi Jing ten taniec zakodowany jest w formie sześćdziesięciu czterech heksagramów, figur złożonych z otwartych i zamkniętych linii, diagramów, które są różnymi kombinacjami zasad yin i yang.

Jednak książka w oryginale nie jest tekstem filozficznym [...] Narodziła się w pierwszym tysiącleciu przed naszą erą, jako podręcznik wyroczni, t.j. praktyczne narzędzie pomagające ludziom nawigować fale zmiany i korzystać z ich energii: była narzędziem radzenia sobie z yi, z czasem kryzysu.

W wielu starożytnych kulturach taki okres był rozpoznawany jako wtargnięcie boskiej siły wyższej, bogów lub duchów, w ludzkie życie, i właściwa inadgacja tych sił wyższych, nawiązanie z nimi dialogu, uważane było za niezbędne w celu przezwyciężenia kryzysu. Ważna formą tego dialogu były praktyki, jakie nazywamy wyrocznią.

Ze wstępu do Wyroczni I Ching (Yi Jing) w wydaniu fundacji Eranos. Tłumaczenie Rudolf Ritsema i Shantena Augusto Sabbadini



Różnie to się nazywa

Różnie to się nazywa.
Podły dzień. Ciało bolesne. Stan depresyjny. Nie histeryzuj.

Każdy ma swój własny słaby punkt. Ten punkt może urazić jakiś drobiazg, coś w gruncie niewinnego. I jestem w tym stanie, w formie kupki nieszczęścia. Bezsilna ofiara tego bólu, prawie fizycznego. Albo przeciwnie, furia żądna zemsty i szukająca kogoś, kogo można obwinić, zadać cios i sprawić, żeby cierpiał jak ja.

Ja to nazywam technicznie: wpadnięciem w kompleks. Odzywa się dawna, zazwyczaj dziecięca, rana w psychice, błędne koło niezaspokojonej potrzeby, nadużycie. Do tej pory jakoś w końcu wychodziłam się z tego stanu. Interesują mnie te rzeczy, więc zazwyczaj wynosiłam stamtąd nawet coś cennego. Jednak za każdym razem stan wydaje mi się ostateczny, a sprawdzone sposoby nie działają i muszę szukać nowych.

Większość ludzi uczy się starannie unikać tego rodzaju stanów. Ci, którzy marzą o pomaganiu innym ludziom uczą się wpadać tam świadomie, być w sposób możliwie przytomny, szukać drogi wyjścia i coś z tych stanów wynosić.

Po co to piszę? Dla podkreślenia, że to nie izoluje, ale łączy z innymi ludźmi, bo wszyscy czasem coś takiego przeżywają. Właśnie siedzę w takim zgniłym stanie i odkrywam, że może mnie to nie oddalać od ludzi, tylko przybliżać.

Dla mnie to nowość. Narzekanie 2.0

Piszę dla wszystkich, którzy, jak ja kiedyś, wierzą, że muszą się ukrywać za sztucznym: "Wszystko w porządku", bo przecież nie ma obiektywnego powodu cierpieć, inni mają źle.

Warzechowa jedzie do Rzymu

Wieś gada, że Warzechowa się wybrała na pielgrzymkę do Rzymu.

Za jednym razem zobaczyła Franciszka papieża i relikwie Świętego Ojca Pio, które akurat nawiedzały piotrową stolicę.

Pielgrzymka zresztą właśnie z tej okazji. Diecezja zapakowała się w autokar i pojechali.

Każdy mógł pojechać.

Ale żeby Warzechowa??

Nawet nie tyle stara, co spracowana, i nogi ją bolą. Wysoka, postawna, te oczy zawsze miała takie. Szóstka dzieci, mąż psychopata (co ona przeszła z tym mężem, sąsiedzi nie chcieli wierzyć jak nieraz z domu z dziećmi uciekała), pracowała za dwoje, a do pracy w mieście trzeba było dojechać, a do przystanku jeszcze kawał. Bez zawierzenia chyba by umarła. Jakby kto umiał patrzeć, to by zobaczył, w tych oczach. Wreszcie dzieci wyszły na ludzi, mąż szczęśliwie pochowany (chwalić Boga), w Caritasie dosłużyła się emerytury.

Na pielgrzymkę poszła właśnie cała ta emerytura. Ale proszę się nie martwić, coś tam schowane zawsze jest! Zresztą Pan Bóg pomoże.

Kiedy Warzechowa oznajmiła rodzinie zamiar przy Wigilii, nikt słowa nie powiedział, jakby nie usłyszeli. Zaczęło się dopiero jak się zabrała do pakowania i poprosiła, żeby jej kupili euro. Po co ci to? I po co?? I nogi cię bolą. Wtedy ona w spazmy: jak wam mówiłam, to mi nie odradzaliście, mądrze robię, czy głupio. Dopiero teraz?!

Pomogli, pomogli. Pojechali, euro kupili, jeszcze ze swoich dołożyli, niech ma na te pamiątki.

I tak wieś ma o czym gadać.

Ale żeby Warzechowa.

Cebula wie

Początek lutego, w kalendarzowym cyklu życia święto odrodzenia. Demeter/Persefona wyrusza w podróż powrotną ze świata umarłych.
Mniej więcej w tym  czasie wypada chiński nowy rok.
Polskie chrześcijaństwo przejęło jako święto Matki Boskiej Gromnicznej. Gromnica, światło na pograniczu światów.

A cebula wie swoje: wyrasta pędami jak wariatka, w lodówce, w ciemności dolnej szuflady.

Ten widok przywodzi na myśl inny, z dzieciństwa. Zejście kamiennymi schodkami do piwnicy w ziemiance JEST wyprawą do podziemnego świata. Zapach wilgoci, ziemi, jabłek i zgnilizny. Przedwiośnie poznaje się po tym, że ze sterty ziemniaków po prawej niedostrzegalnym ruchem wysuwają się półprzezroczyte pędy. Długie, wiotkie palce sięgają jedynego okienka w półkolistym sklepieniu.

Luty: puch




Puch rybitwy łapałam dziś w przelocie nad Wisłą.

Jak wychodować skrzydła w weekend

- Zrobić co się dało, a co się nie dało przełożyć na poniedziałek
- Spocić się i dotknąć granicy wytrzymałości mięśnia pod czułym okiem trenera Krzysia z pięknego studia sportowego, które znalazłam pod domem, na mojej ulicy i które lubię do ostatniego szczegółu
- Szybko pobiec na Plac Nowy, gdzie w Alchemii czeka przyjaciółka z biletem i grono znajomych oberkowiczów
- Słuchać i tańczyć muzykę "Tęgich chłopów". Proste ludowe melodie o życiu, podane przez znakomitych muzyków z uczuciem, od którego rosną skrzydła i dusza śpiewa
- Zakochać się w skrzypku KLIK TU, a po koncercie wirować z oberkowiczami na spontanicznej potańcówce
- Świtem wsiąść do pociągu do stolicy, pojechać na warsztat i zmierzyć się z czymś, co naprawdę sprawia trudności w życiu. Przejść ten próg (!!!!)
- Zjeść rosół do Wietnamczyków pod Domami Centrum
- Przyjaciółce dać się wyciągnąć na łyżwy pod Pałac Kultury: towarzystwo, muzyka, łańcuchy świateł nad taflą. Kocham łyżwiarzy.
- Ze znajomymi tańczyć na ostatkach w Kawiarni Kulturalnej
- W niedzielę odpoczynek, goście na śniadanie i na obiad, persona w szpilkach w gwiezdny pył, długie rozmowy z przyjaciółką, śmiech i spacer z psem w futrach, które należały do jej mamy
- Wieczorem basen, i zabawa, i sauna, i piękni mężczyźni, i więcej znajomych, i saunamajster z ręcznikami. Nie wiedziałam, że istnieje coś takiego! A ten człowiek zrobił ten piękny rytuał dla saunowiczów w prezencie.
- Po basenie głód, więc bakłażany i baklawa późno wieczorem w tureckiej knajpie. I znowu znajomi, i incydent z bezdomnym
- W domu masaż pleców, czuły moment troski i bliskości między kobietami.

I ja to wszystko przeżyłam w dwa dni? I nie jestem przytłoczona nadmiarem wrażeń?? Nie poznaję siebie :) Znajomi też mówią, że mnie nie poznają.

W samym centrum życia pomieścić w sobie jednocześnie tęsknotę i pełnię. 

Spódnica w kosmitki, albo piękny pnik jaka, albo anonima. Kiedy będę dzieckiem

Parę dni temu chciałam powiedzieć: 
"Kiedy byłam...", 
a wyrwało mi się: "Kiedy będę dzieckiem..."

No to, oto jestem, dzisiejszego wieczoru. 
Ciacham stary "Sens" oraz publikuję złe zdjęcia, 
w tym jedno kibici własnej.


Anonim do  siebie nie powiedział mi niczego 
- może poza pięknym pnikiem jaka - 
czego bym już wcześniej nie podejrzewała.

***
Czego uczy
śmierć:
Sen
po tamtej stronie
 
Poznaj
receptę sakramentalnego TAK
Cholernie ważne
jest "teraz"
Czuć
fale

Odwiedź
i poznaj życie 

Jest dobrze się
kochać i stworzyć
opowieść
o szafie
Swoje miejsce na ziemi

Między mamą a tatą
dla siebie
inaczej
powinności, może 

być kobietą?

***
Na piękny
pnik jaka On nie chce ślubu
z samym sobą!

***
Kliniczna
droga
Masz odwagę
zobaczyć absurd

Dermatologiczne rozwiązania
spotkanie skóry
102 srebrniki
niewidzialna fikcja
i pułap w oku

Test
W świecie współczesnych
wzorców kim jesteś?

***
Ekspert
pokocha
małą 

Szukaj
mnie
wśród lawendy



Jasssne, że nie tylko kosmitki na spódnicy zostały uwidocznione,
ale i kibić Narcyzy :)
I martwię się, bo chyba przesadnie podlewałam storczyka,
w każdym razie coś mu zaszkodziło :/
Oglądałam go dziś dokładnie i widzę nadzieję
- w postaci alternatywnej łodygi -
że przeżyje.