Co dziś do mnie przemawia, mową dysydenckich polityków albo świetlików

W ciągu dnia opracowujemy statystyki, wieczorem odwiedzamy astrologów i straszymy się thrillerami o wampirach. Pomiędzy racjonalnym a duchowym, zewnętrznym i wewnętrznym, obiektywnym i subiektywnym rozpościera się coraz głębsza przepaść.

Vaclaw Havel "Zmieniać świat. Eseje polityczne"


Niby nie mówił nic szczególnie nowego. Ale mówił do polityków i innych mocnych ludzi, mających dostęp do kont bankowych i czerwonych guzików, którzy na szeroką skalę mogą wpływać na to, co się dzieje w świecie ludzi. I potrafił znaleźć język dla tych odbiorców zrozumiały.



***
Tymczasem wczorajsza okołoświętojańska noc czerwcowa przemówiła do mnie pojedynczym świetlikiem oraz piaskiem gwiazd, który z początkiem lata jest tak bliski i nieprzeliczony, że nie mogą go przyćmić nawet wiejskie sodówki.

A wieś wczoraj była szczęśliwa; upiła się i śpiewała, a jak już nie mogła śpiewać, to wierciła sobie dziurę w świadomości puszczając kawałki techno. Gdyż wygraliśmy, Polska biało-czerwoni pokonuje Szwajcarię (nawiasem mówiąc też biało-czerwonych) i przechodzi do ćwierćfinału mistrzostw świata w piłce nożnej.

Dzisiejsze plotki przy śniadaniu: podobno wczoraj podczas meczu szwajcarscy kibice obrzucali naszego bramkarza rezerwowego butelkami z napojami. Na co on wziął jedną z butelek i wypił; podobno było smaczne.


***
Jakieś wnioski?

Po pierwsze, oczywiście: Świetliki, poeta Marcin Świetlicki, Filandia i Bogusław Linda w przeboju wszechczasów, z którego ten skromny blog czerpie nieuprawnione korzyści. "Już nigdy nie będzie takiego lata, a reprezentacja naszego kraju nie będzie miała takich wyników. Już nigdy" KLIK TU.

Po drugie, uwidacznia się dla mnie różnica pomiędzy agresywnym, a nieagresywnym prezentowaniem swojego punktu siedzenia i widzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz