Lipiec plecień

W przerwie od upałów próbuję odtworzyć kolejność aromatów, które od wiosny nasycają Planty i niektóre ulice. Owocowe, czeremcha. Najpierw jaśmin, czy akacja? Głóg, czarny bez. Z żarem przychodzi lipa. Lato.

***
W tym roku wszystko zgodne ze znanym rytmem, licem dni upalne przeplatają deszcze i burze. To dlatego miód lipowy to rarytas, nie każdego roku pszczoły zdążą przed deszczem.

Wystawiłam na balkon wiadro od mopa, dla wygody i estetyki. W lipcu szybko napełniło się deszczówką i teraz nie mam jak umyć podłogi. Żal mi tej żywej, aksamitnej wody. Lubię ją mieć na oku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz