End-of-Summer Camp


Dziwnym trafem nikt ich nie znalazł.
Czekały na mnie, dojrzałe i słodkie, na końcu leśnej drogi na przymorzu, która obrosła domami podobno dopiero w ostatnich dwóch latach, stając się uliczką. 

Życie | zmiana. Choć żal.

Takie słyszę opowieści, bo to moja pierwsza wizyta w tym miejscu, u znajomych.
Przyniosłam zdobycz do domku, który był tu pierwszy i wciąż zachował atmosferę leśnego obozowiska, chociaż kurort napiera i pewnie wkrótce ten obóz wyprze.

Teraz wciąż jeszcze moja dzika dusza zbieraczki jest zadowolona :)
Miło było słuchać zachwytów dzieci: "Pyszne!"


I wciąż jeszcze mamy sierpień: słońce jak na zamówienie, chociaż rześki wiatr. Zapach sosen; ten klangor, to żurawie???

I praca, bo to jednak półurlop, ale za to na werandzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz