Say "jam"

Wczoraj wieczorem  ten widok mnie uderzył: tuż na wprost wyjścia na plażę wisiał duży i wyraźny Wielki Wóz. I na tle kłębów Mlecznej Drogi, jak wyodrębnione znaki na niebie, inne konstelacje, które rozpoznaję, choć nie umiem nazwać. I to wrażenie, że gwiazd jest znacznie więcej, niż moje gołe oko potrafi zobaczyć, że ćmią się i przesypują jak piach na plaży. Gapiłam się w niebo przez dłuższy czas, a zachwyt przysłaniał we mnie lęk przed tym, co może wyskoczyć z nieznanej mi ciemności.

Tuż obok Międzywodzia jest Woliński Park Narodowy. W okolicy jest mało świateł w nocy i dzięki temu widać multum gwiazd.

Ciekawe, że obecnie bezpośrednie oglądanie gwiazd jest dostępne albo na marginesach, albo dla elity. Ciekawe, że jako cywilizacja odpychamy ten widok. Woleliśmy przysłonić go sobie kręgiem świateł umieszczonych przez człowieka. I obrazkami. Że o co chodzi? Że niby to, co się robi w życiu musi być praktycznie użyteczne? I bezpieczne? I komfortowe; Boże uchowaj nas przed niewygodą!

Poza tym kogo, poza astronomami, interesują gwiazdy bezpośrednio? Ja sama w głębi duszy tęsknię, a zapominam, nie robię tego większego, czy nawet mniejszego wysiłku, żeby zobaczyć firmament.

***

Tymczasem również wczoraj nazbierane zostało więcej jeżyn i powstał dżem (ale chyba nie dlatego najmłodsze dziecko wypowiedziało słowo "marmolada" po raz pierwszy).


Rano można już było nałożyć cudowny, ciepły i słodki aromat na świeżą bułkę z masłem, i poirytować się pestkami w zębach. Reszta dżemu zostanie zamknięta w słoiku i wywieziona do miasta.

Miasto; jeszcze nie dziś. Dziś jeszcze sierpień łaskawy; w Campie niby pełnia lata. Że to już bliżej zmiany pór, poznajemy po spłowieniu barw. I po stukocie szyszek: co jakiś czas pach z sosny o ziemię lub w dach werandy.




2 komentarze:

  1. Ach ... Międzywodzie! Szalona dziewiętnastoletniość, nocne kąpiele w długich spódnicach, za ciasna obrączka (przyjechałam tam z Krakowa jako młoda żona J.Radziwiłowicza ... wariatki totalne my i te nadmorskie dziewczyny, które uwierzyły)
    Teraz to pewnie elegancki kurort. W latach 80-tych było tam bardzo skromnie i ubogo.
    Ściskam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Magdo... :) Istnieje jakaś tajemnicza magia Międzywodzia, wspomnienia, nostalgia i materialne pamiątki po PRL mają w tym chyba swój udział... Czy kurort? Pewnie tak... Szczególny rodzaj nostalgicznej umowności i ulotności, jak to w wakacyjnych koloniach nadmorskich. I szczególny rodzaj wspólności, na tych 4 ulicach, niektóre jeszcze w poprzednim sezonie były leśnymi drogami, aż tu nagle wczasowicze namnożyli się jak mole w worku z kaszą :) A inni drążą las wokół budując swoje domki.

    OdpowiedzUsuń