Koraliki wygrzebane na dysku



Znajoma pracuje w pomocy humanitarnej. Jeździ po Trzecim Świecie, od klęski żywiołowej, do wojny, do puczu, do obozu uchodźców i zajmuje się organizacją dystrybucji środków, którymi Pierwszy Świat chce załagodzić skutki katastrofy dla mas zwykłych ludzi. W tej pracy urlopy są obowiązkowe. Spędza je, poznając tamten Świat. Przywozi do Polski wiele pięknych rzeczy, bo ma świetny smak i oko do sztuki.


Zrobiłam zdjęcia, zachłanną dokumentację, żeby móc wrócić do detali, przypomnieć sobie, jak prowadzona jest koralikowa kreska. Ta aureolka, dyskretna i elegancka. Proporcje twarzy odmierzone wielkością koralika.

O święte feretrony! I święta cierpliwości hafciarzy.

Wujek Gugiel mówi, że wykonawca Roudy Azor, pochodzi z Haiti i wywodzi się z tradycji religii wudu. Zakup znajomej, to przykład drapo, flagi. Wudu cechuje się tym, że z innymi religiami nie walczy, tylko je wchłania i przyswaja. Na poziomie wizualnym oznacza to przejmowanie charakterystycznych motywów. "Ange Garden", Anioł Stróż, w eleganckiej pozie osadzony w chmurkach.

Patrząc na kompozycję, kolory, wyraz Azora nazywamy artystą, co jest być może problematyczne, bo w języku kreolskim nie ma słowa, które oznaczałoby to, co świat zachodni określa mianem sztuki.


Drapo to obiekty religijne. Badaczka Aleksandra Benedicty twierdzi, że "jeśli w pracy jest veve (symbol religijny), jest możliwość, że lwa (duch/bóstwo/święty), dla którego praca została wykonana może zawładnąć widzem. Osoba, która kupiła ołtarz wudu, albo inne dzieło sztuki może zostać zawładnięta swoim zakupem". Są jednak drapo w formie flag wykonywane specjalnie na sprzedaż. I chociaż z takim dziełem mamy do czynienia w tym przypadku, ten układ kolorów i koralików trochę jednak bierze mnie we władanie... Budzi się we mnie kolekcjonerka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz