Odwiedziny

Odwiedziła mnie ciotka Morela.
Ucieszyłam się, bo dawno cioci nie widziałam.

Dopiero po obudzeniu przypomniałam sobie, że się nie widziałyśmy, bo ciocia nie żyje, już ładnych parę lat.

Najpierw się przestraszyłam. Po co się ś.p. ciotka fatyguje z zaświatów??? Potem się roześmiałam - przyjechała luksusowym czarnym vanem, a za życia wujek ją woził małym fiacikiem, niebieskim jak miednica z Emalii Olkusz.

Powspominała ciocię długo i należycie. Zastanowiwszy się jakąż to wiadomość zechciała przynieść. W końcu postanowiłam zapalić świeczkę, jako wyraz pamięci i wdzięczności. Czerwoną, taką akurat miałam.

- Nie taka - mówi ciocia, tym razem za pośrednictwem mojej wyobraźni - Ma być biała -  Uśmiechnęłam się. Cała ciotka Morela :) - Dobrze ciociu. Pójdę kupić białą i wybiorę drogą.

A czerwona niech też się pali, dla życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz