Okrawki z gazet

Sztuka rewolucjonizowała rzeczywistość Zachodu od czasów oświecenia (pisał o tym m.in. Odo Marquard w „Aesthetica i anaesthetica")
„Nowoczesny artysta konsekwentnie tworzy własną religię sztuki, w której – gdy się tylko lepiej przyjrzeć – odkryjemy motywy przeniesione wprost z archaicznych religii śmierci. Dlaczego? Dążenie do oryginalności, które wymusza na nim m.in. rynek sztuki, wiedzie do odtwarzania dawnych form sacrum. Tak jak chrześcijaństwo przezwyciężało religie pierwotne, tak on, przezwyciężając chrześcijaństwo, do nich powraca. Chęć wyróżnienia się wymusza na nim kolejne, coraz bardziej radykalne transgresje, które w ostatecznym rachunku prowadzą do walki i zniszczenia”.

Michał Łuczewski „Śmierć jako dzieło sztuki”
http://www.rp.pl/artykul/694567.html

Taki wycinek znalazłam na dysku.
Powrót do siebie, nie tak całkiem dawnej - takie oto przemyślenia mnie przyciągały w czasach, gdy musiałam sobie na co dzień radzić z pewnym osobnikiem o aspiracjach artystycznych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz