That which is beginning to manifest

"The Hopi Indians, for example, are process oriented. Their time concept does not include past or future, but only that which 'is beginning to manifest' and 'that which is manifest', like rocs and objects. We would call these 'secondary and primary procesess'! Their do not use future or past tenses, but live close to the phenomena themselves. For them the moment to do something is not predetermined, but an unpredictable creation requiring process awarness to know when 'someting' is beginning to manifest. In contrast to the Hopi Indians a state-oreinted consciousness watches the clock in order to know when to begin. The would Hopi in principle, watch the events themselves.".
"Indianie Hopi, na przykład, są zorientowani na proces. Ich pojęcie czasu nie obejmuje przeszłości, czy przyszłości, ale tylko to, co 'zaczyna się urzeczywistniać' i 'to, co jest urzeczywistnione', jak skały i przedmioty. My nazwalibyśmy te rzeczy 'wtórnymi i pierwotnymi procesami'! Oni nie używają czasu przeszłego, czy przeszłego, ale żyją blisko samych zjawisk. Dla nich moment zrobienia czegoś nie jest z góry określony, ale jest nieprzewidywalnym aktem twórczym, wymagającym świadomości tego, jak rozwija się proces, by rozpoznać kiedy to 'coś' zaczyna się urzeczywistniać. W odróżnieniu od Indian Hopi świadomość skupiona na stanach obserwuje zegar, by wiedzieć, kiedy zacząć. Hopi z zasady obserwowaliby same wydarzenia".

Arnold Mindell, The River's Way

Mistrz

"Pewnego razu mistrz zen stanął przed swoimi adeptami, by wygłosić kazanie. Wtem, właśnie gdy miał otworzyć usta, zaśpiewał ptak. Mistrz powiedział: "Kazanie zostało wygłoszone"."

Joseph Campbell "Potęga mitu"

Imperialistyczny napór

"Kult Jahwe był specyficznym nurtem w społeczności żydowskiej, i w końcu wygrał. Przeforsowano kult boga związanego ze świątynią, eliminując kult natury, uprawiany powszechnie w tych okolicach.
Ten "imperialistyczny" napór kultury niewielkiej, zamkniętej grupy trwa nadal na Zachodzie. Jednakże teraz będzie musiała się ona otworzyć na prawdziwą istotę rzeczywistości. Jeśli potrafi się otworzyć, wszelkie możliwości są jeszcze przed nią".
Joseph Campbell "Potęga mitu"

Dużo za wcześnie

KLIK TU POSŁUCHAJ

Wiosna

Wiatr przesuwa chmury poza zasięg wzroku
Jakaś siła wpycha je z powrotem
Siła, która neurotycznie przesuwa rzeczy
Jak wdowa z różańcem

I wszystko budzi grozę i nie chce pochwały
Góry nie potrzebują moich psalmów
A wiosna i tak źle wygląda ostatnio
Jakby ktoś próbował rozgrzać śmierć

I kogut liliput puszy się jak wariat
Czekając na światło dnia
A ja tylko chciałbym się z tobą kochać

Bez troski na umyśle
Żadnej troski, żadnej w głowie
Żadnej troski, żadnej w głowie
Kogo obchodzi co jest moją własnością?
Żadnej troski, żadnej w głowie

Nazywamy to wiosną, chociaż tyle umiera*
Połączone z ziemią, jak odcięta ręka
A ja patrzę na nasz dom na wzgórzu, jest czysty błękitny poranek
Gdy idę, oczy wciąż jeszcze kształtują
Drzwi, przez które przechodzę i widzę
Prawdziwa wiosna jest w tobie
Prawdziwa wiosna jest w tobie

Moje wielkie światy zderzają się
I wielkie światy umysłu zderzają się
A pory roku zmieniają się jak w kalejdoskopie

A ja tylko chciałbym
A ja tylko chciałbym się z tobą kochać
W żyznym błocie, w żyznym błocie
Bez troski na umyśle
Żadnej troski, żadnej w głowie


Bill Callahan "Wiosna"
Tłumaczenie moje



* W grudniu, w ogrodzie botanicznym, rabata pt. "Gatunki zagrożone wymarciem".
Ja: Odczytuję na głos nazwę za nazwą
M.: Brzmi jak apel poległych.




Wyobraźcie sobie, pierwiosnek też tam był, na tym apelu... W czasach mojego dzieciństwa zbieraliśmy je, wiklina nad rzeką była podszyta całymi połaciami. Teraz wiklinę właściciele wycięli i na tym miejscu uprawiają małe poletka ziemniaków. Cóż... Za to kruków się namnożyło.

Jakie słowa mi się podobają na 2017...



... takie sobie wyhaftowałam, cekinami, na kawałku starego aksamitu ze sklepu indyjskiego. Mandala już była.

Nie, że nie mam co robić, przeciwnie, robić mam co za dużo, trzy rzeczy na raz powinny być robione i wtedy byłabym spokojna.

Ale.

Haftowałam po angielsku, bo nie znalazłam odpowiednika słowa "thrive" w języku polskim. Jeśli ktoś zna, to bardzo poproszę.
Z moich informacji wynika, że "thrive", znaczy coś jakby "prosperować", ale o żywym organizmie; to coś więcej niż "rosnąć" i niekoniecznie "rozkwitać" (chociaż w ramach pojęcia mieści się i to). Oznacza wyjście ze sfery przetrwania i panicznego wczepiania się w życia. Wejście w sferę bycia ukochanym dzieckiem Wszechświata, odżywioną i wychuchaną wersją siebie, mającą  dostatek wszystkiego do życia, wzrostu, rozwoju, rozkwitu, owocowania. I pachnienia, rozumie się :)

"Truth" - "prawda" - ekscytuje mnie nawet bardziej, dlatego litery tego słowa umieściłam na dole, jak korzenie. Nie kłamać przede wszystkim samej sobie. Albo przynajmniej rozpoznawać, kiedy się kłamie.



Pegasus

Moja dusza była starym koniem
Wystawionym na sprzedaż na dwudziestu targach.
Chciałem go sprzedać do Kościoła -- kupcami
Byli mali ludzie, z obawą, że się nosi niezwyczajnie.
Jeden powiedział: "Niech zostanie
Na wietrze i deszczu, o głodzie
W grzechu, tak go dostaniemy --
Z klapkami na oczy w gratisie -- za nic".

Potem mężowie Stanu spojrzeli
Co przywiodłem na sprzedaż
Jeden z ministrów był ciekaw czy
Inne końskie ciało pasowałoby do ogona
Który zatrzymał z sentymentu --
Pamiątka po własnej duszy --
Rzekł, "Będę go wypasać w zamian za robociznę".
Pożyczyłem go na tydzień lub dłużej
I wrócił, jak opłotek z kości,
Wygłodniały, spracowany, w rozpaczy.
Odkarmiłem go przydrożną trawą
Żeby nabrał formy przed kolejnym targiem.

Obniżyłem cenę. Postawiłem tam, gdzie
Stoją konie kulawe i z zadyszką.
Garbaty kupiec orzekł, że może
Mógłby posłużyć na wsi jeszcze sezon --
Lecz nie dla niego dobrze płatna robota w miasteczku.
Mógłby coś przy nim podłubać, oczywiście.
Błagałem, "Tak, daj mi jakąś cenę,
Dusza jest tragedią biednego człowieka.
Pociągnie Twój najbardziej zagnojony wóz", mówiłem
Pokaże skróty na Mszę,
Nauczy cię o pogodzie, wieczorami będzie zbierał
Złe długi z trawy biedaka".
Ale oni nie.

Tam gdzie
Kłócą się podróżni partacze poszedłem w dół
Z koniem, moją duszą.
Płakałem, "Kto mi da choć pół korony?"
Od hałaśliwych targów
Nikt się nie odwrócił. "Duszo", modliłem się
Jak sokół rzucałem się z tobą w świat
Kościoła i Stanu, i najpodlejszego handlu.
Lecz tego wieczoru, stój,
To się już nie powtórzy.
Na południowych ścianach rowów
Są pastwiska słońca.
Koniec z kramarzeniem w świecie..."


Gdy tylko wyrzekłem te słowa wyrosły mu
Skrzydła na grzbiecie. Teraz mogę go ujeżdżać
Na każdej ziemi znanej wyobraźni.

by Patrick Kavanagh
tłumaczenie moje
 

Dokonuje czynów, nawet gdy

"Dlaczego tak pięknie rozpoczęta opowieść kończy się tak smutno? Odpowiedź na to pytanie widać już w początkowych fragmentach tej baśni. Nasz dzielny mężczyzna bohatersko broni swojego narodu, broni również swojej kobiety, jednakże nie przykłada zbyt dużej wagi do zrozumienia jej świata. Brak związku z kobiecymi sprawami powoduje, że jego wewnętrzna kobiecość pozostaje nierozwinięta i chaotyczna. Ponieważ cały czas jest bohaterem, jego anima, tzn. jego uczucia do samego siebie - zdradza go. Zaczyna się interesować kapitanem, cieniem bohatera, ponieważ on sam interesuje się jedynie bronieniem innych i niesieniem im opieki. Osoba bardzo mocno związana z działaniem i dokonywaniem różnych czynów, nieświadomie identyfikuje się z rolami kulturowymi i dokonuje przez to zdrady samej siebie, ponieważ całościowa, pełna osobowość składa się, oprócz ojcowskiego heroizmu, również z wielu innych części. Inaczej mówiąc nasz bohater jest po prostu zbyt heroiczny. Dokonuje czynów, nawet gdy nie wypływają one z jego uczuć lub gdy nie ma do tego wystarczającej energii.

Tak jak inne teorie ciała subtelnego powstałe w różnych częściach świata, nasza baśń zawiera informację, że energia śniącego ciała ma dwa aspekty. Nazywamy je "działaniem" i "byciem". Proces życiowy zależy w pewnej mierze od umiejętności kierowania nimi. Zadaniem bohatera jest wykorzenienie przymusu "działania", wtedy ciało dokona reszty.

Gdy przebudzony zostanie nowy rodzaj energii, efekty jej działania są prawie niewyobrażalne. Są one zjawiskami związanymi z introwersją, wewnętrzną koncentracją i medytacją, które należą do samotnego królestwa, gdzie jednostka konfrontuje się z życiowym procesem takim, jaki jest (samym w sobie).".

Arnold Mindell "Rola ciała w odkrywaniu Jaźni"

Załóżmy, że chcesz coś zrobić

"Załóżmy, że chcesz coś zrobić. Możesz sprawdzić, czy energia, która spowodowała tę decyzję pochodzi z systemu nerwowego podległego woli i jest rodzajem działania przymusowego czy też pochodzi z Jaźni. Spróbuj najpierw mechanicznie powstrzymać się od wykonania tej czynności. Siedź sobie spokojnie lub medytuj do osiągnięcia wewnętrznej ciszy. (W czasie osiągania stanu spokoju impulsy do wykonania danej czynności mogą ponownie pojawić się w fantazjach. Fantazje te mają często związek z "małżeńskimi" partnerami). Jednak z czasem siła tych impulsów do zrobienia czegoś zmniejszy się i odczujesz harmonijny rytm autonomicznego systemu nerwowego. Impulsy, które uprzednio występowały istnieją nadal, jednak w tym momencie jawią się jako bezsensowny przymus. Doświadczasz w tym miejscu pewnego rodzaju rozdarcia. Z jednej strony coś chciałoby dokonać pewnego działania, ale równocześnie doświadczasz braku energii ego potrzebnej, by je podjąć. Jedynie gdy po takim doświadczeniu energia potrzebna do wykonania czynności jest nadal obecna, pierwotna intencja działania miała znaczenie - obecnie jest wzmocniona przez to, co Jung nazywał Jaźnią. Jeżeli jednak świadomość w istotny sposób zmieniła swój kierunek, wtedy czyn, który chciałaś wykonać, był związany z opanowaniem systemu nerwowego podległego woli przez animę lub animusa, które oderwały się od Jaźni".

Arnold Mindell "Śniące ciało. Rola ciała w odkrywaniu Jaźni"