Luty: niewyrażalne pory miasta

Zgubiłam grudzień i styczeń.

Tymczasem w lutym  miasto się kruszy niewyrażalnie. Jakby je opuścił duch, stoi obkurczone, i odpadają z niego kawałki. Smog spłynął i stał się błotem. MPK mówi: posprzątać się nie da, nie. Alkoholikom puchnie wątroba - spleen.

Ja też się kruszę niewyrażalnie. Otoczeni i przepełnieni breją, czekamy. Palimy świeczki, na stołach stawiamy abażury, dla podtrzymania nadziei w lampki lejemy wino i nalewkę z dzikiej róży.


Pojawi się.
Coś.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz