Impulsy zakupowe


Co: Skarpetki z miśkami, dla mnie obecnie tanie
Nie pamiętam jaka firma, wisiały w oknie tego małego sklepiku z bielizną w podcieniach, na rogu. Św. Gertrudy i Starowiślnej.
Czas decyzji: Przed sklepem 0,3 sekundy "zobaczyłam i chcę", w sklepie 1 sekunda "za tę śmiesznie miśkową cenę", 10 minut "co oni tu jeszcze mają", 1 minuta "z czego te miśki są zrobione", 1 minuta "kto je zrobił, w jakim kraju".
Po co kupiłam: Dla radości. Nie dość, że urocze wzornictwo, że miśki, to do tego uśmiechnięte i włochate. No i w drugim planie liski, liski! Oraz choinki, krzaki i to czarne coś przy ściągaczu: czy to ślady zwierza stóp, czy kup?

Pilnie potrzebuję ładnych historii, wszędzie. A już szczególnie na skarpetkach!



Co: Olejek eteryczny rozmarynowy, dla mnie obecnie drogi
Sprzedaje Klaudyna Hebda KLIK TU, nie pamiętam jak trafiłam na jej bloga
Czas decyzji: Zajęła mi chyba pół roku, ciągle były ważniejsze wydatki, wreszcie stwierdziłam, że w tym miesiącu rozpieszczę się właśnie tak.
Po co kupiłam: Bo tęsknię za aromatami roślin. Racjonalne uzasadnienie było, też: zapach rozmarynu podobno pomaga w koncentracji; podobno go można też używać w miejsce kawy. Hm, może... W przypadku mojego nałogu kawowego mało realne, ale zobaczymy? W ostatnich miesiącach mam mózg jak tysiąc kulek, które się rozbiegły po podłodze, a ja próbuję je złapać wszystkie na raz.

Po zakupie, przy okazji, poczytałam bloga Klaudyny (wcześniej tylko oglądałam buteleczki z aromatami i czytałam o olejkach). Wśród jej licznych przymiotów jest też tytuł "Królowej Chaosu" i mnie olśniło - może zbyt kurczowo próbuję te moje kulki łapać i organizować? Może one chcą mi powiedzieć, że jest inna zasada, głębsza, która rządzi chaosem i moim zadaniem jest złapać z tą kontakt, zaufać i nauczyć się z nią współpracować?

W każdym razie rozmaryn z buteleczki pachnie wspaniale. W zasadzie: cóż więcej od niego wymagać? No dobrze, niech mądre głowy aromatoterapeutów rostrzygają ważne kwestie biochemiczne, ja mam zamiar się delektować i unosić.

Na marginesie: Po powrocie z Grecji pragnę mieć również moją własną buteleczkę neroli - zapachu kwiatów pomarańczy.
Pod koniec kwietnia pachnie nimi całe Porto Heli i Ateny (nie wiem jak reszta kraju). Czy wiecie, że przed budynkiem parlamentu w Atenach rośnie gaj pomarańczowy? Może dlatego nasza polska demokracja trochę kuleje? Zaczerpnęliśmy wzorzec niepełny, zapomnieliśmy przed parlamentem posadzić sad.

Od Klaudyny kupiłam też balsam "Lekki Oddech", czeka na wypróbowanie (czemu właściwie zwlekam, po chorobie ciągle kaszlę).
Opakowania i cała paczka przeurocza. Zamiast styropianu chrupki kukurydziane, do rozpuszczenia w wodzie. Kartka od Klaudyny wylądowała na lodówce. Polecam!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz