Czerwiec: pełnia szczęścia przed pełnią lata


Z Aten wróciłam zainspirowana. Mieszkałam w danej willowej dzielnicy pod Akropolem, gdzie IX wieczne wille z czasem obrosły ciasnymi uliczkami, gdzie dość wysokie bloki zbliżają się do siebie.

To było ciekawe odkrywanie. Idąc wieczorem stronę Wzgórza od czasu do czasu wśród bloków napotykałyśmy zabite deskami okna i kawałek dzikiego ogrodu. Widziałyśmy tylko 1 czy 2 z tych pięknych domów dobrze utrzymane. Następnego dnia w hoteliku, gdzie się zatrzymałyśmy na ścianie odkryłam zdjęcie z początku ubiegłego stulecia: Wzgórze Akropolu, a pod nim rozsiane wille.
I te uliczki pachną, obsadzone drzewami pomarańczy i akacji. Na chodnikach gdzie się da poupychana zieleń, są drzewka, kwiaty i zioła, na skwerach, sadzone w doniczkach i kubłach, na balkonach, przed blokami. Gdzie się da wystawiony jakiś stolik i krzesło. Ktoś dba o każdą doniczkę, zasadził/a, podlewa w upale. Korzystają wszyscy, ciasny upał z zielenią jest łatwiejszy do zniesienia.

Po powrocie podobnego ducha zauważyłam na ulicy Królewskiej. Dzielnica stara i zasiedziała, od wczesnej wiosny rozkwita po kolei: przebiśniegami, krokusami, narcyzami, tulipanami, pierwiosnkami, bratkami. Obecnie kwietnie krzewami dzikiego bzu, róż i jaśminu, w zielonych mikro przestrzeniach zasadzonymi i zadbanymi przez mieszkańców, przed blokami.

Jak się zainspirowałam, tak uczyniłam: jeden mam ogródek zielny, pod wielkim oknem w kuchni. No po prostu nie mogę inaczej, niż się zachwycać. Cudowne! Wystarczy, że je pogłaskam, czy odgarnę przy podlewaniu i moja osobista ręka pachnie: lawendą, tymiankiem, macierzanką, rozmarynem lub szałwią. Dużo patrzę na krzaczki. To moja obecna modlitwa, od której serce mi rośnie i poszerza się, obejmując nie tylko rośliny na parapecie, ale w ogóle życie. Wcześnie rano, przed śniadaniem jest na to czas.

Na balkonie posadziłam mikrowydmę - dwie czupryny traw w doniczce, szepczą na wietrze. Wspaniale!

Spieszę uciszyć niepokoje: nie zabrakło pelargonii. Mieszka w sporej donicy, odmiana pyszni się wielokrotną czerwienią płatków i zbitą, dość ciemną zielenią liści

- Jak na przystało na mieszczański balkon. Widać ją z dołu - M. odetchnął z ulgą.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz