I have so much



"Mam tyle do".

***
W Rybniku dominuje wspaniała zieleń.
Ale ten akcent znalazłam czerwony.

Lipiec: Pamiątki z mikropodróży

Mikropodróż 1: Kraków Trzebinia pociągiem podróż służbowa


Na dworcu PKP w Trzebini jest włoska restauracja :) Całkiem niezły lunch można zjeść, w otuleniu czerwonym polarkowym kocem, przy stoliku ustawionym na peronie z widokiem na Tor 1 :)
Dla mnie, dziecka z kolejarskiej wsi, któremu pociągi i budynki kolejowe są tak obarczone znaczeniem i symbolizmem, że wciąż jeszcze śnią się po nocach, jest to doświadczenie całkowicie mityczne. Chyba Wam tego nie wytłumaczę (no chyba, że się wychowaliście przy kolei) :)
Ale mogę Was zachęcać, żebyście do panierki do ryby dodali świeżego rozmarynu.

Mikropodróż 2: przez Park Jordana rowerem powrót z pracy okrężną drogą


Łąki łan! Taki wspaniały trend zakorzenił się tego lata w zakładzie utrzymania zieleni miejskiej w Krakowie. W kilku miejscach widziałam łąki rosnące w miejsce wykoszonego trawnika. Ww. łąkę w Parku Jordana podziwiałam z blisko i na świeżym powietrzu, więc do widoku kwiatów dołączył zapach.
Cieszą się owady i cieszą się mnie podobni miłośnicy braku przystrzyżenia. Brakiem ryku motorów kosiarek rozkoszuję się intelektualnie.
Wiem, wiem; wielu mówi: chwasty, chwasty.

Mikropodróż 3: nie zdokumentowana na zdjęciu wycieczka szlakiem miejskich drzew w najbliższej mi okolicy. Zorganizowana przez krakowskie Muzeum Etnograficznym i poprowadzona przez szalenie sympatycznego docenta od etnobotaniki, pracownika krakowskiego Ogrodu Botanicznego. Teraz wreszcie wiem gdzie na bulwarach wiślanych chodzi się na morwy i gdzie rośnie cis, a przecież przechodziłam koło tamtych miejsc chyba już setkę razy... Nie wystarczy patrzeć, trzeba widzieć, a do tego czasem ktoś musi pokazać. Mój zielony świat się poszerzył i urósł, za co serdecznie dziękuję docentowi i Szanownemu Muzeum.

***

A poza tym śmiertelne niebezpieczeństwo zdrowia mojej mamy przynajmniej odsunięte w czasie. Taka choroba to akurat megapodróż...

Nie musisz

Dzikie gęsi

Nie musisz być dobra.
Nie musisz iść na kolanach
sto mil przez pustynię z pokutą.
Musisz tylko pozwolić, żeby miękkie zwierzę ciała
kochało co kocha.
Opowiedz mi o rozpaczy, swojej, a ja ci opowiem o mojej.
Tymczasem świat się toczy.
Tymczasem słońce i przejrzyste kamyki deszczu
przechodzą przez krajobrazy,
przez prerie i głębokie drzewa,
góry i rzeki.
Tymczasem dzikie gęsi, wysoko w czystym niebie powietrza,
znowu kierują się ku domowi.
Kimkolwiek jesteś, choćbyś się czuła najbardziej samotna,
świat oferuje się twojej wyobraźni,
woła cię głosem dzikiej gęsi, szorstkim i ożywczym -
wciąż i wciąż oznajmiając, gdzie jest twoje miejsce
w rodzinie rzeczy.


Mary Olivier

Magia praktyczna na trudne przypadki

Cztery składniki magii praktycznej na czas śmiertelnie poważnej choroby w najbliższej osoby.
Przepis dla kobiety:

1. Utrzymywać kontakt z ziemią
2. Trzymać szeroko nogi i czuć, że się ma miednicę
3. Mieć ducha Dziadka Staszka zawsze blisko przy sobie
4. Archetypowa miłość do Matki

Utrzymywanie tych czterech składników pozwala w każdym momencie rozpoznawać co należy robić - a jeszcze szczególniej nie robić - w kwestiach poplątanych emocji rodzinnych i w kwestiach spraw ostatecznych.

Co śmieszy człowieki

- To jest tak śmieszne, jak kiedy drzewo zwali się na drogę! -



Wykrzyknął Prawie Pięciolatek, trzęsąc się ze śmiechu wywołanego starym, półlegalnym wierszykiem wygrzebanym z przedszkolnej pamięci; tym o misiu, co zrobił w teczkę sisiu, teczce co poszła do doktora, który był pijany, więc przykleił się do ściany itd.

Spływ





Potwierdziło się: jestem poganką, rzeka Krutynia to moja katedra. OK